Miód z własnej pasieki: kulisy Chaty Pod Jaworem

Miód, który jecie u nas na śniadaniu, nie pochodzi znikąd. Powstaje kilkadziesiąt metrów od Chaty, w naszej własnej pasiece. I mam Wam do opowiedzenia coś, czego jeszcze nigdy nie robiłam.
Skąd właściwie bierze się ten miód
Pszczoły stoją u nas od kilku lat. To nie jest hobby na pokaz: to codzienna, uważna praca, która ma bezpośredni wpływ na to, co stawiamy Wam rano na stole. Miód z własnej pasieki to jeden z tych detali, które nie muszą się rzucać w oczy, ale dla mnie są sednem tego, czym jest Chata.
Czerwiec, czyli najgorętszy czas przy ulach
Czerwiec to w pszczelarstwie miesiąc, w którym dzieje się najwięcej. Rodziny są silne, pożytek w pełni, a pszczelarz musi nadążyć za tym, co dzieje się w ulu. To właśnie wtedy zdecydowałam się na coś, czego nigdy wcześniej nie próbowałam.
Pierwszy raz w życiu: zostałam matką matek
Brzmi jak żart, ale to prawdziwy termin pszczelarski. Odchów matek pszczelich metodą Doolittle polega na przeniesieniu (zaszczepieniu) najmłodszych larw do sztucznych mateczników, żeby rodzina wychowała z nich nowe matki. Zrobiłam to sama, pierwszy raz w życiu, z sercem w gardle i lupą w ręce.
Dlaczego akurat najmłodsze larwy
Im młodsza larwa w momencie przeszczepienia, tym dłużej jest karmiona mleczkiem pszczelim, a to decyduje o jakości przyszłej matki. Precyzja ma tu znaczenie: zbyt stara larwa się nie przyjmie albo da słabszą matkę. Robótka wymaga spokojnej ręki i dobrego światła.
A czy się uda? Jeszcze nie wiem
Piszę ten wpis, zanim znam wynik. Nie wiem jeszcze, ile mateczników rodzina przyjmie i zaakceptuje. To trochę jak czekanie na coś, na co nie mam żadnego wpływu poza tym, że zrobiłam, co do mnie należało. Uczciwie: to jest ta część prowadzenia Chaty, o której rzadko się mówi, czyli mierzenie się z niepewnością.
Odkład, czyli jak z jednej rodziny robią się dwie
Równolegle zrobiłam też odkład: podzieliłam jedną silną rodzinę na dwie, żeby pasieka mogła się rozwijać. To naturalny sposób na powiększanie liczby rodzin bez kupowania pszczół z zewnątrz. Odkład dostaje część czerwiu, część pszczół i zapasy, a potem radzi sobie już sam, o ile matka się przyjmie.
Co to ma wspólnego z Twoim śniadaniem
Więcej, niż mogłoby się wydawać. Zdrowa, silna pasieka to miód, który potem stawiam na stole. Kiedy następnym razem będziesz smarować nim kromkę u nas w Chacie, będziesz wiedzieć, że kawałek tej historii, łącznie z moim pierwszym, stresującym odchowem matek, jest w tym słoiku.
Daleko od wszystkiego. Blisko tego, co ważne.