Dom na wyłączność w górach: jak naprawdę wygląda weekend dla kilkunastu osób

Dom na wyłączność w górach brzmi w ogłoszeniach zawsze tak samo: „przestronny”, „klimatyczny”, „idealny na integrację”. Nikt nie pisze, jak taki weekend wygląda naprawdę: kto niesie bagaże pod górę, kto śpi w którym pokoju, co się dzieje, kiedy o 23:00 połowa grupy chce spać, a druga połowa dopiero się rozkręca. Ja napiszę, bo od lat patrzę na to od kuchni.
Prowadzę z Maćkiem drewniany dom gościnny niemal na szczycie Soszowa w Wiśle. Sześć pokoi, jedna jadalnia, ognisko, my na miejscu. Kilka razy w roku ktoś bierze go w całości: firma, rodzina, ekipa znajomych, grupa warsztatowa. Ten tekst to opowieść o typowym weekendzie takiej grupy, od piątkowego popołudnia do niedzielnego wyjazdu, z tym wszystkim, co zwykle zostaje poza ofertą.

Piątek, 16:00: dojazd, czyli pierwszy test grupy
Pierwsze auto zwykle dzwoni spod dolnej stacji wyciągu. „Jesteśmy, którędy dalej?” Tłumaczę, uprzedzam o ostatnim odcinku i czekam. Droga pod Chatę jest stroma, a pod koniec trudna. Latem i jesienią podjeżdża każde auto, jeśli kierowca nie hamuje w połowie podjazdu. Zimą bywa, że ostatnie kilkaset metrów trzeba zrobić pieszo z bagażem.
Mówię o tym każdemu organizatorowi wprost i proszę, żeby powiedział ekipie. Przy grupie to ważniejsze niż przy parze, bo nie każdy z tych kilkunastu osób sam wybrał to miejsce. Ktoś przyjechał, bo kazał szef. Ktoś przyjechał w mokasynach. Jeśli wiedzą wcześniej, że to koniec świata, a nie hotel z podjazdem, dojazd zamienia się w pierwszą wspólną historię. Jeśli nie wiedzą, w pierwszą pretensję. Szczegóły są w tekście o bezpiecznym dojeździe do Wisły samochodem.
Kiedy wszyscy są na miejscu, jest zwykle 17:00 i ciemno. Stoją przed drewnianym domem, nad nimi gwiazdy, w dole światła Wisły, i ktoś mówi to zdanie, które słyszę za każdym razem: „O kurczę, tu naprawdę nic nie ma.” Tak. O to chodzi.
Piątek, 17:30: kto śpi gdzie
To moment, w którym dom na wyłączność w górach różni się od hotelu najbardziej. W hotelu każdy dostaje identyczny pokój z numerem. U nas jest sześć pokoi i żaden nie jest taki sam, więc grupa musi się dogadać.
| Pokój | Dla ilu osób | Co go wyróżnia |
|---|---|---|
| Pokój nr 1 | 3 do 5 | największy i najjaśniejszy, widok na góry, przy dobrej pogodzie Tatry z łóżka |
| Pokój nr 2 | 2 do 4 | mapa nieba nad głową, dwa łóżka i sofa, widok na góry |
| Pokój nr 3 | 2 do 4 | bliźniak dwójki, za oknem ściana lasu |
| Pokój nr 4 | 2 do 3 | najmniejszy, przy kominie, zimą najcieplejszy |
| Pokój nr 5 | 3 | parter, wysoki sufit bez skosów, widok na las |
| Pokój nr 6 | 2 do 3 | parter, tuż przy jadalni, najbliżej ogniska |
Razem wygodnie 15 osób, maksymalnie 20. Trzy łazienki, czyli jedna na maksymalnie sześć osób. Mówię to od razu, bo rano, kiedy wszyscy chcą wyjść na szlak o tej samej porze, to jest logistyka, nie szczegół. Grupy, które to wiedzą, ustalają wieczorem kolejność i rano nie ma problemu.
Dobry organizator robi rozkład pokoi przed przyjazdem, na podstawie pełnego spisu tego, co jest w Chacie. Zły organizator zostawia to na miejsce i pierwsze pół godziny weekendu schodzi na negocjacjach na schodach. Widziałam oba warianty.
Piątek, 19:00: pierwszy wieczór
Pierwszego wieczoru nie planujcie nic. Ludzie są po drodze, po tygodniu pracy, po podjeździe. Potrzebują ciepłego jedzenia, ognia i rozmowy, która sama się zacznie.
Jedzenie w piątek ustalamy wcześniej. Przy wynajmie całej Chaty mogę ugotować ciepłą kolację na przyjazd (zupa, drugie, coś słodkiego), grupa może przywieźć własne rzeczy i skorzystać z aneksu kuchennego, albo zamawia pizzę z Wisły, która dojeżdża pod sam dom mimo tego, że jesteśmy prawie na szczycie. Wszystkie trzy opcje działają, tylko proszę o decyzję kilka dni wcześniej, a nie na miejscu.
Potem ognisko. Miejsce z trójnogiem jest przed Chatą, drewno jest zawsze, nie trzeba pytać. Przy ognisku, w ciemności, na wysokości prawie 900 metrów, zespół, który w biurze rozmawia o zadaniach, po godzinie rozmawia o wszystkim innym. To jest ten moment, dla którego ludzie biorą dom na wyłączność w górach, choć w ofercie nazywa się to „miejsce na ognisko”.

Sobota, 9:00: śniadanie dla kilkunastu osób
Rano usłyszycie mnie, zanim mnie zobaczycie. Krzątam się w kuchni cicho, a kiedy zejdziecie do jadalni, na stole będzie już wszystko: wędlina, sery, warzywa, pasty, pieczywo, dżem albo miód z naszej pasieki, coś na ciepło. Przy grupie ustalamy godzinę wieczorem i trzymam się jej, bo kilkanaście osób schodzących o różnych porach to dla kuchni koszmar, a dla grupy stracony poranek.
Śniadanie przy jednym stole to druga rzecz, która robi ten weekend. Nie ma stolików dla dwóch osób. Jest ława, kilkanaście osób, kawa i rozmowa o tym, kto idzie gdzie. Wiele zespołów mówi mi potem, że to właśnie przy śniadaniu dowiedzieli się o sobie więcej niż przez rok w biurze.
Dzień zaczynaliśmy od pysznych śniadań, które dawały nam energię na cały dzień. Po powrocie wybitna zupa i obiadokolacja, jedzenie jest tu po prostu mistrzowskie.
gość, tygodniowy pobyt grupowy
Sobota, 11:00: dzień, czyli nic albo wszystko
Tu grupy dzielą się na dwa typy i oba są w porządku.
Typ pierwszy chce działać. Wychodzi za próg prosto w las: Cieślar na godzinę, Soszów i schronisko na pół dnia, Stożek z Filipką po czeskiej stronie na cały dzień. Zimą stok jest kilka minut od domu, latem bike park. Jeśli w grupie są osoby, które nie chodzą po górach, Wisła jest kwadrans autem: wieża widokowa na Skolnitym, skocznia, deptak. Podpowiadam, co komu, bo znam okolicę na wylot.
Typ drugi nie chce nic. Koc na tarasie z widokiem na Baranią Górę, książka z biblioteczki, planszówka w jadalni, drzemka po obiedzie. To też jest program i nikt u nas nie pyta, co dziś zwiedziliście.
Najlepsze weekendy są wtedy, kiedy organizator pozwala grupie się podzielić. Rano jedna część idzie na szlak, druga zostaje przy kawie, a o 16:00 wszyscy spotykają się przy stole. Przymusowa integracja w jednym rzędzie na szlaku działa gorzej niż wolność wyboru i wspólna obiadokolacja.
Jeśli chcecie program: warsztaty i retreat
Nie mamy sali konferencyjnej i nie udajemy, że mamy. Jadalnia ze stołem dla dwudziestu osób, rzutnik na życzenie i cisza za oknem sprawdzają się przy warsztatach do kilkunastu osób lepiej niż niejedna sala z klimatyzacją. Gościliśmy grupy szkoleniowe, instruktorów i zespoły na warsztatach strategicznych. Jeśli szukacie gotowego prowadzenia, polecam zaprzyjaźnione Leśne Kontemplacje, które robią u nas kontemplacyjne wyjazdy z certyfikowaną przewodniczką.

Sobota, 17:00: obiadokolacja i wieczór
Przy wynajmie całej Chaty gotuję dla grupy, jeśli to ustalimy wcześniej. Polska, domowa kuchnia bez kombinowania: zupa, drugie danie, kompot, ciasto. Przy dietach i alergiach proszę o informację mailem najpóźniej trzy dni przed przyjazdem, bo improwizacja w kuchni przy alergiach to zły pomysł. Co dokładnie gotuję i jak to działa, opisałam w tekście o jedzeniu w Chacie.
Po kolacji dom jest Wasz. Kominek w jadalni, kilkanaście planszówek na regale, gitara, jeśli ktoś przywiózł, drugie ognisko, jeśli pierwsze było za krótkie. Nikogo obcego za ścianą, więc nikt nie puka, żeby było ciszej. Jedyni sąsiedzi to las i my, a my śpimy twardo.
Jedno, o czym mówię wprost: dom na wyłączność w górach to nie klub. Przyjmujemy panieńskie, nie przyjmujemy kawalerskich, bo doświadczenie nauczyło nas, że to lepsze dla wszystkich stron. Grupa, której plan na weekend opiera się głównie na alkoholu, będzie u nas rozczarowana, bo tu nie ma po co pić: jest ogień, gwiazdy i rozmowa. Wieczór bez alkoholu jest u nas równie dobry, a rano nikt nie żałuje.
Niedziela, 10:00: wyjazd
Śniadanie, pakowanie, ostatnie zdjęcie przed domem. Wyjazd zwykle około 11:00, ale przy grupie jesteśmy elastyczni, jeśli nikt nie przyjeżdża po Was tego samego dnia. Na odjezdnym słyszę zwykle dwie rzeczy: „za krótko” i „wracamy”. To drugie zdanie potwierdza się częściej, niż myślałam, kiedy zaczynaliśmy.

Ile kosztuje dom na wyłączność w górach
Cena zależy tylko od wielkości grupy: 1500 zł za dobę za całą Chatę przy 12-15 osobach i 1700 zł przy 16-21 osobach. Przy 12 osobach to 125 zł od osoby za noc, przy 21 osobach około 81 zł. Śniadanie jest osobno (30 zł od osoby), obiadokolacje i inne posiłki wyceniam pod grupę i menu. Święta, sylwester i długie weekendy wyceniam indywidualnie.
Dla porównania, bez ukrywania: hotel w dolinie z salą dla grupy zaczyna się zwykle od 200 zł od osoby za noc ze śniadaniem, a domki bezobsługowe bywają tańsze, ale zostajecie w nich sami, bez kuchni, bez śniadania i bez kogoś, kto o 22:00 dołoży do kominka. Wybieracie to, czego potrzebujecie.
Co jest w cenie, a czego nie ma
- Jest: cały dom tylko dla Was, sześć pokoi, jadalnia z kominkiem, aneks kuchenny, taras, biblioteczka, planszówki, ognisko z drewnem, my na miejscu, psy mile widziane.
- Jest przy rezerwacji bezpośredniej: pakiet Skolnity (wieża, tężnia, wyciąg) za 79 zł zamiast 125 zł od osoby.
- Nie ma: basenu, spa, sali konferencyjnej z nazwą, recepcji, telewizora w pokojach, wi-fi w pokojach, asfaltu pod drzwi.
- Do ustalenia: obiady i kolacje, rzutnik, grill, zimna płyta, tort na urodziny. Nie obiecam wszystkiego, ale lubię kombinować.
Kto bierze u nas cały dom
Z lat obserwacji: zespoły firmowe do dwudziestu osób, które mają dość sal konferencyjnych. Rodziny na zjazdach, od dzieci po dziadków, którym potrzebny jest jeden stół. Grupy znajomych na urodziny i rocznice. Ekipy rowerowe i narciarskie, bo stok i bike park są pod domem. Warsztaty i retreaty do kilkunastu osób. Zjazdy klasowe po dwudziestu latach. I grupy, które w grudniu chcą usiąść do wspólnego stołu wcześniej, niż pozwala kalendarz, o czym pisałam w tekście o tym, jak zorganizować wigilię firmową.
Najlepiej sprawdza się to w martwym sezonie: marzec, kwiecień, listopad, początek grudnia. Wtedy mamy najwięcej wolnych terminów, a góry są najcichsze. O listopadzie napisałam osobno, bo Beskidy w listopadzie to najlepszy moment na weekend, w którym nic nie musi się dziać.
Trzy rzeczy, które najczęściej psują weekend grupy
Zbieram je od lat, bo powtarzają się niezależnie od tego, czy przyjeżdża firma, czy rodzina.
Pierwsza: brak jednej osoby decyzyjnej. Jeśli o menu, godzinie śniadania i rozkładzie pokoi decyduje cała grupa przez wątek na komunikatorze, nie zapadnie żadna decyzja, a ja dostanę pięć sprzecznych maili. Wyznaczcie jedną osobę i dajcie jej zaufanie.
Druga: przeładowany program. Warsztat, gra terenowa, quiz, prezentacja wyników i jeszcze wieczorne „aktywności”. Ludzie nie przyjechali na to. Przyjechali, żeby ze sobą pobyć w miejscu, w którym nic ich nie rozprasza. Jedna rzecz dziennie wystarczy, reszta zrobi się sama przy stole i przy ogniu.
Trzecia: nieuprzedzenie ekipy o tym, gdzie jadą. Ktoś oczekuje hotelu, dostaje drewniany dom z trzema łazienkami i drogą pod górę, i cały weekend spędza na rozczarowaniu. Wystarczy jedno zdanie od organizatora przed wyjazdem: to koniec świata, kwadrans od miasta, prosto i ciepło, bez hotelowego lśnienia. Kto to wie, ten się cieszy.
Najczęstsze pytania organizatorów
Ile wcześniej rezerwować? Na weekendy w sezonie i długie weekendy kilka miesięcy wcześniej. W martwym sezonie bywa, że wystarczą dwa, trzy tygodnie. Zapytać zawsze warto, bo terminy się zmieniają.
Czy można przyjechać z dziećmi? Tak, przyjmujemy dzieci od czwartego roku życia. Nie mamy sali zabaw, mamy łąkę, las, ognisko i planszówki.
Czy można z psem? Tak, psy są u nas normalnymi gośćmi. Przy grupie proszę tylko o informację, ile ich będzie.
Czy wystawiacie fakturę? Tak, wystarczy podać dane firmy przy rezerwacji. Termin potwierdza wpłata zaliczki, szczegóły ustalamy przy wycenie.
Czy da się dojechać bez samochodu? Do stacji Wisła Uzdrowisko dojeżdżają pociągi Kolei Śląskich, a stamtąd jest kwadrans taksówką. Przy większej grupie warto umówić przewóz wcześniej, podpowiem, do kogo zadzwonić.
Czy dom na wyłączność w górach ma sens na jedną noc? Ma, choć dwie noce dają cały dzień bez pakowania i to one robią różnicę. Najlepsze weekendy grup to piątek do niedzieli.
Jak zarezerwować cały dom
Bez formularza z dwudziestoma polami. Napiszcie na kontakt@podjaworem.pl albo zadzwońcie: 503 079 447. Powiedzcie, ile Was będzie, na kiedy i czego potrzebujecie. Odpiszę szczerze, czy damy radę, i podam wycenę pod Wasz termin. Pełny opis oferty jest na stronie Chaty na wyłączność dla grup. Odbieram ja albo Maciek, więc od razu wiecie, z kim będziecie siedzieć przy stole.
Iga, Chata Pod Jaworem
Daleko od wszystkiego. Blisko tego, co ważne.
