Narty na Wielkanoc w Wiśle: kiedy stok jeszcze działa

Jeśli planujesz narty i wciąż zastanawiasz się, czy w okolicach Wielkanocy to jeszcze ma sens, mamy dla Ciebie odpowiedź: jak najbardziej, i to często lepszą, niż się spodziewasz. Wszędzie niżej kwitną już forsycje, a u nas na Soszowie potrafi w tym czasie leżeć całkiem spory świeży śnieg. Narty w Wiśle na Wielkanoc to wyjątkowa okazja: jest cicho, spokojnie i bez tłumu.
Gdy reszta Polski myśli o wiośnie, Soszów myśli o nartach
To jeden z tych momentów, kiedy mieszkanie wysoko ma swoje nieoczekiwane zalety. Gdy w dolinie ludzie zastanawiają się, czy czas już na letnie buty, na górze wciąż można trafić na świeży, puszysty śnieg. Góry rządzą się swoimi prawami, a Soszów robi dokładnie to, na co ma ochotę: kwiecień bywa tu jednym z najpiękniejszych momentów sezonu, śnieg jest już inny niż zimą, cięższy i mocniej połyskujący w wyżej stojącym słońcu.
Jeśli przez całą zimę nie udało Ci się dorwać wymarzonego tygodnia na stoku, wielkanocny weekend bywa drugą szansą.
Wisła Ski Arena w okresie wielkanocnym
Wisła Ski Arena, największa stacja narciarska w Wiśle, leży dosłownie rzut nartą od naszej chaty i zwykle działa jeszcze przez cały wielkanocny weekend, choć dokładne godziny i trasy warto sprawdzić na bieżąco, bo zależą od pogody w danym roku.
Kto chciał pojeździć w tym sezonie, a jeszcze nie zdążył, zwykle zdąży. Kto chce zakończyć sezon w świątecznym spokoju, bez tłoku i nerwów, to właśnie ten moment: bez kolejek, bez kłócenia się o leżak przy wypożyczalni.
5 powodów, dla których narty wielkanocne biją zimowe na głowę
Wielu narciarzy traktuje Wielkanoc jako koniec sezonu. To błąd, bo to jeden z lepszych momentów w całym roku, żeby wyjechać na stok.
Brak tłoku: ferie i święta Bożego Narodzenia to szaleństwo na trasach, Wielkanoc to zupełnie inna bajka, stoki są spokojne, a narciarz ma przestrzeń dla siebie.
Lepsze warunki pogodowe: w kwietniu słońce jest już wyraźnie mocniejsze i wyżej, jazda bez kurtki puchowej zapiętej pod brodę to osobna przyjemność.
Krótsze kolejki do wyciągów: a właściwie często ich brak.
Spokojniejsze ceny noclegów: Wielkanoc to nie ferie, obiekty mają często wolne miejsca, a stawki są spokojniejsze niż w szczycie sezonu.
Śnieg i zielone doliny jednocześnie: kiedy na górze masz jeszcze białe trasy, w dolinie kwitną już kwiaty. To widok, którego się nie zapomina.
Chata Pod Jaworem: baza wypadowa kilka minut od stoku
Nocleg przy stoku to nie jest kwestia wygody, to kwestia zupełnie innego rytmu urlopu. Nie wstajesz wcześnie, żeby zdążyć na parking, nie szukasz miejsca w nieskończoność.
Do wyciągu Wisła Ski Arena masz od nas kilka minut piechotą. Buty narciarskie zakładasz przy drzwiach i idziesz, a wracasz, gdy masz ochotę, nie gdy kończy się opłacony czas parkingowy.
Chata ma 6 kameralnych pokoi. Nie mamy bezosobowej recepcji ani hotelowych korytarzy, mamy za to dom: ciepły, przytulny, z charakterem. Miejsce, w którym po dniu na stoku naprawdę można odpocząć.
Co zrobić, gdy narty dobiegną końca: las dopiero się budzi
Koniec sezonu narciarskiego to w górach nie koniec, to początek czegoś innego. Kiedy stoki zaczynają odpoczywać, las zaczyna żyć pełnią i właśnie wtedy naprawdę warto tu być, choć niewielu o tym wie.
Nasze Leśne Kontemplacje to oferta dla tych, którzy przyjeżdżają nie tylko po to, żeby pojeździć, ale i żeby poczuć to miejsce głębiej: kąpiele leśne, spokojniejszy rytm dnia, kontakt z przyrodą, która budzi się właśnie w tym czasie, powoli i po swojemu.
Budzący się las, pszczoły wracające z pyłkiem, ptaki śpiewające coraz głośniej i cieplej z każdym dniem: to wszystko dzieje się tu, wokół naszej chaty. Trzeba tylko zwolnić na tyle, żeby to zobaczyć, i mieć gdzie wrócić po spacerze: ciepłe wnętrze, herbata, cisza.
Jeśli szukasz miejsca, gdzie narty w okresie wielkanocnym możesz połączyć z prawdziwym zatrzymaniem się i oddechem, jesteś w dobrym miejscu. Do zobaczenia na śniegu albo w lesie, najlepiej jedno i drugie.